Film wprowadza nas w świat masowego mordercy. Przed wydarzeniami z filmu, będąc na dalekim wschodzie, bohater wyżynał miejscowych wojskowych, na polecenie swojego dowódcy. Był w tym najlepszy w swojej grupie, jak dowiadujemy się podczas filmu. Wiadomo nam również, że nie licząc kierującego grupą, jemu jedynemu udało się przeżyć. Jego ostatniego towarzysza zabiła choroba nowotworowa. Jest tym faktem zbity z tropu.
Wszystko zaczyna się bardzo spokojnie. Idący przed siebie młody, wysportowany człowiek w wojskowym ubraniu. Zostaje wrogo potraktowany przez miejscowego stróża prawa i porządku. Zostaje przez niego zmuszony do ominięcia miasta. Jednak nieudolnie, ponieważ wraca by udowodnić, że ma prawo do przebywania w owym mieście, jak każdy inny.
Szeryf i jego podwładni nie dają za wygraną. Chcą za wszelką cenę pozbyć się włóczęgi-intruza. W areszcie urządzają mu pokaz swojej wyższości. Jednak więzień ucieka raniąc mundurowych.
Ścigany, ucieka w góry, gdzie czeka na pogoń. Kiedy do niego strzelają, zabija jednego z policjantów i rani pozostałych. Wtedy walka z renegatem rozkręca się na dobre. Zwołana zostaje gwardia narodowa, a do sztabu dołącza były dowódca przestępcy. Nadal jednak z nim sympatyzujący.
Morderca zostaje uwięziony w starej kopalni, przez przerażonych sytuacją niedzielnych żołnierzy. Wszyscy myślą, że zginął. Ale udaje mu się wydostać i dotrzeć do miasteczka. Niszczy tam wiele dobytku zdobytego przez ludzi ciężką pracą. W końcu, rani szeryfa i poddaje się za namową swojego byłego dowódcy i kompana.
Film tworzy atmosferę terroru i niemocy ludzi, którzy nigdy nie zaznali wojny. Wydaje się, że jeden człowiek, odpowiednio wyszkolony i doświadczony, mógłby zawładnąć całym miastem używając tylko brutalnej siły. Daje nam to sugestię, że człowiek zdolny jest do wielkich rzeczy, jeżeli tylko ćwiczy wystarczająco długo i solidnie, tak jak nasz główny bohater był mistrzem mordowania. Była to jedyna rzecz jaką potrafił dobrze robić. Nie ludzkim było mu tego zabronić.
Bardzo podobało mi się to dzieło. W pełni utożsamiałem się z głównym bohaterem. Jego zagubienie, agresja i chęć zadawania bólu były czymś co rozumiałem i myślę, że sam bym się na to zdecydował na jego miejscu. Najciekawsze w filmie jest to, że mimo licznych wybuchów i strzelania, w efekcie ginie tylko jedna osoba. Tylko jedna śmierć i cierpienie kilku innych, by pokazać ludziom, kto jest silniejszy. Doprawdy imponujący wyczyn.
Chciałbym państwu polecić ten film, jako morderstwo dla nadmiaru czasu i śmierć dla zbłąkanych myśli. Po obejrzeniu na pewno zaznacie pokoju duszy i będziecie w nastroju do rozmyślania nad sensem zabijania za idee. Nawet takie jak to, czyja była Pierwsza Krew.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz