Mam ogólny pogląd na to dlaczego żyjemy.
Bóg nas stworzył, wczoraj, czy dziesięć tysięcy lat temu. Powstaliśmy przypadkowo i wyewoluowaliśmy z prostych organizmów. Stworzyli nas kosmici.
Wszystko jedno. Wszystko bez znaczenia. Jesteśmy.
Po co my żyjemy?! Jeszcze z małym "kurwa" w domyśle.
By nasz gatunek przetrwał? A co mnie on obchodzi. Umrę i nie będzie mi to robiło różnicy czy ludzie wyginą czy nie. I to bez względu czy będę istniał w jakiejś formie, czy zniknę.
Po co ja żyję?! I tak umrę. Każdy umiera.
Mam pozostawić coś po sobie? Wtedy nie wszystek umrę? A co mnie to obchodzi czy mnie ludzie zapamiętają. Co mnie to obchodzi czy ty w ogóle istniejesz czytelniku?! Umrę!
Słyszałem: "Żyj tak, żeby nie żałować ani chwili."
A jak niby mam to zrobić? Jeśli czegoś nie zrobię, to będę żałował, że siedziałem bezczynnie. Jeśli zrobię, to będę żałował, że zrobiłem.
Słyszałem: "Żyj tak, aby zobaczyć wszystkie cudy świata, a nie rozlać tej jednej małej kropli."
A czy ja muszę wszystko zobaczyć? Nie jestem nawet w stanie. Czy będę pełniejszy, lepszy jeżeli zobaczę wszystkie cudy świata?
Jestem nic nie znaczącą iskierką. Nie aktorem na scenie. Gównianą kropeczką. Jednowymiarowym odchodem moich czasów. Nawet nic nie ważę. Nawet nie 21 gramów.
Zgasnę. Umrę. Za chwilę. Za 100 lat. Umrę.
Co mam zrobić z tym pozostałym życiem. Jak je wykorzystać?
Na zabawę? Na myślenie? Na szukanie szczęścia? Wiedzy? Na ogólnie pojęte dobre życie?
Proch ulotny.
Mogę tylko być po swojemu.
Nie ma przepisu. Mamy tylko życie i możliwości.
Mój blog jest o niczym.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Paula