Zaczęło się od tego, że urosła nam szyja. Gdyby nie to, może nigdy nie zaczęli byśmy się zastanawiać nad tym, co to są te światełka na niebie. A tak, zaczęliśmy.
Oczywiście na początku pomyśleliśmy, że to My jesteśmy w środku wszechświata i to wokół nas się wszystko kręci. A czemu by miało się nie kręcić, skoro się kręci?! Świat jest płaski, a na niebie poprzyklejane są światełka, które pojawiają i znikają się codziennie.
No, ale był taki uczony Galileusz i drugi Kopernikus, którzy to śmieli twierdzić, że żyjemy na małej planecie, która jak wiele innych kręci się wokół słońca. Nie trudno się domyśleć, że nikomu się nie spodobał ten spadek w hierarchii ciał niebieskich. A w ogóle, to jak oni śmiali powiedzieć takie rzeczy. Przecież wszyscy twierdzą coś zupełnie innego, no a jak wszyscy tak twierdzą, no to chyba mają rację co nie?! Tak wybieramy rządzących w obecnych czasach...
Gdyby tylko Einstein urodził się w tamtych czasach i powiedział, że nie ma jednego uniwersalnego punktu odniesienia. Wtedy może załagodził by sprawę. Bo to nie jest tak, że słońce się nie porusza. Ono jednocześnie zapierdala z niesamowitą prędkością i spinem a jednocześnie stoi w miejscu. Zależnie skąd patrzymy. Nie możemy jako punkt odniesienia, przyjąć przestrzeni, bo nie ma czegoś takiego w realnym świecie. Znaczy jest, ale nie potrafimy odróżnić dwóch punktów w przestrzeni. Nie da się więc również wyznaczyć prędkości przestrzeni, choć za czasów Newtona były spory w tej kwestii (szukano substancji zwanej eterem, która miała niby wiać po kosmosie).
W każdym razie, znając mniej czy więcej teorię Kopernikusa, twierdzę dziś, że ziemia na której stoję jest nieruchoma, a słońce wraz z innymi ciałami niebieskimi, popiepszają po niebie po bardzo skomplikowanych torach.
Dziś nie interesuje mnie pytanie jak powstał wszechświat, co się wokół czego kręci, a wokół czego nie i czy istnieje Bóg/owie. Jeśli kiedykolwiek będziemy z jakąś pewnością mogli odpowiedzieć na te pytania, to na pewno nie ja na nie odpowiem, a zrobi to jakiś profesorek kiedyś po mojej śmierci. Dziś świat i ludzka, bardziej pospolita myśl znów kręci się wokół człowieka. Człowiek znów otrzymuje to honorowe miejsce, a świat dzięki tym nowym pokładom energii przyspiesza, z zastraszającym przyspieszeniem kontowym.
Dzisiejszy świat kręci się wokół pożądania. W każdym tego słowa znaczeniu. Kupujący pożądają rzeczy. Artyści kasy. Naukowcy tytułów. Uczniowie wiedzy ;). Politycy miejsc do zasiadania. Wszystko to się jakoś napędza. Stworzyliśmy perpetum mobile bez wyłącznika awaryjnego. Co więcej, chcemy tylko przyspieszać.
Kto dziś przyjął by za styl życia filozofię Stoików?! Pogadał by po Sokretejsku, miłował po Jezusowemu albo uszanował starszych z Konfucjuszem w głowie? Komu dziś chce się rozmyślać nad naturą materii, skoro wszystko jest rozwiązane w internecie?! Z idei zostały tylko żądze. A z filozofów wielkie nazwiska.
Fizyka od tej ciekawszej strony. Ciekawość. Fakty. Styl. Wszechświat. Ludzkość, i miejsce ludzkości. Genialnie mi się to czyta. Staje się stałym gościem.
OdpowiedzUsuń