Jak już pisałem, zdaje się, że zmieniamy osobowość w zależności od otoczenia. A powiedzcie mi Panie i Panowie Kameleonowie dlaczego tak się dzieje? Czy to nasz bardziej lub mniej świadomy wybór jest? Czy też to owe otoczenie nas kreuje takimi, na jakich jest zapotrzebowanie?
OK.
Żona w ciąży, jest strach, trochę szczęścia, dalej strach. Dziecko się rodzi, nie jest tak źle, no to może by go wychować.
O! Właśnie powstaje pierwsza osobowość małej istotki. Jakby podstawa. Jeden Pan nazwał to ID. Jasne, że dzieciątko już jakieś było zanim rodzice oprzytomnieli na tyle by je zakuć w kierat. To chyba nie do końca taka "tabula rasa" ten mały człowiek jest.
Jak już się tym dzieckiem znudzili, to posłali do przedszkola. Masz Pan znowu narodziny nowej osoby. I tak dalej, co szkoła, praca, osiedle, stowarzyszenie, blabla... człowieczek na lewo i prawo tworzy swoje nowe odbicia.
Dobra, za szybko, cofamy.
Nieśmiały był człowieczek w liceum, nieśmiały, ale idzie teraz na studia to i stara się być doroślejszy i wziąć pozycję w nowej grupie w swoje ręce. A i grupa jak tak patrzy, to już wie co to za jeden. Ze ma glany i tunele i włosy nie tak jak zwykło się. Jednym słowem jakiś to ekscentryk z mocną psychiką i kieszeniami pełnymi trawy. Taki trochę element można by rzec. Ale ciekawy, nie powiem. Leń chyba tylko trochę. Bez ambicji taki, taki.
A ten człowiek chce zdobyć tylko na uczelni wykształcenie, które pomoże mu w przyszłym życiu powiązać oba końce.
I tu ta ciekawa sytuacja się pojawia. Ludzie mają inny pomysł na człowieka, niż człowiek na siebie. Kim więc będzie? Kimś nowym na bank. Z tym zgadzają się wszyscy.
Jak ty myślisz?
No bo człowiek coś chce, ale wie jakoś tak podświadomie, że nie może być aż tak inny od wyobrażenia ludzi. Bo tak patrzą krzywo jak się wyłamuje z pierwowzoru. No to się miota w niepewności. Tak jak i inni się miotają, bo każdy człowiek jest w nowej sytuacji i każdy ma te same dylematy co nasz człowiek. Trzeba tylko trochę zamieszać ten bigos, dolać wina i dać każdemu czas na stworzenie nowych siebie wg projektu swojego i wszystkich otaczających.
No i bach, nasz człowiek rodzi się na nowo. W nowej skórze -do kolekcji. Kolejny raz i nie ostatni. To na pewno - nie ostatni.
Tak to widzę.
Tylko jak ślepy zauważy ślepotę...?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz