czwartek, 13 września 2012

Ludzie w stadzie

Zastanawiałeś się kiedyś nad tym jak twoje zachowanie zależy od grupy ludzi z którymi jesteś w danej chwili?
Ja tak.
Mówi się czasem, że jest się sobą tylko w samotności. Ale ja odpowiadam na takie zdanie cytatem z poezji Pana Henia Spotgieesu: "A tam takie pierdolenie!".
No bo na jakiej podstawie możemy poznać człowieka, bez skonfrontowania go z innymi ludźmi. Człowiek sam, być może ma cechy charakteru, ale co z tego jak nie ma okazji ich uzewnętrznić. To taki wygaszony ekran albo lusterko w ciemności, można na takie popatrzeć, ale nie ma co się spodziewać zobaczenia sensownego obrazu. 
Albo jeszcze jedno błyskotliwe porównanie: mrówka w słoiku. Jak możemy poznać zachowania mrówki kiedy jest sama. Toż to tylko niedoskonałe stworzenie, które szuka rodzinki. Samo nie byłoby nawet w stanie przetrwać.
No więc jak mamy poznać człowieka, skoro wykazuje jaskrawe odzwierciedlenia sposobu bycia tylko odbijając zachowania innych? Nawet teraz, ja po jednej stronie ekranu komputera, ty po drugiej, nie jesteśmy sobą. Ja jestem w rozmarzonym nastroju, tu chcę się trochę pomądrować, tu pokazać wszystkim jaki jestem fajny, a tu jeszcze udaję przed sobą, że coś wiem. Cholera! To nie jestem jeszcze cały ja, tam gdzieś jest mnie więcej!
A ty, możesz powiedzieć, że osoba którą jesteś teraz, czytając tego bloga, jest wszystkim czym jesteś? Nawet nie próbuj mnie wkręcać, bo ci nie uwierzę.
No więc, skoro zgodziłem się już z sobą co do kwestii zależności osobowości od sytuacji i otoczenia, to przyjrzyjmy się chwilę temu chłopcu, co mieszka tam, na rogu. W domu jest raczej grzeczny, czasem pysknie albo złapie lenia, zwyczajny chłopak. Mama wie, że ona zna go od podszewki, no bo przecież miała go w macicy, przy niej dorastał, w ogóle: Kto jak nie ona?!
Chyba ma rację.
Ale poszedł taki do szkoły, na lekcji siedzi, zaczyna myśleć o otaczającym go świecie, pytać siebie i kogo tylko się da o prawa fizyki czy historię filozofii. Nauczyciel po roku znajomości już wie, że to on zna ucznia najlepiej. Bo mama nic nie wie o jego pasjach ani o kontaktach z kolegami, pozycji jaką zajmuje w małej społeczności szkolnej. No przecież kto jak nie on?!
Tu też jest racja.
I stoi taki chłopak na przystanku z kolegami, bez siły umysłowej, bo w rozmyślaniu wszystkie wyczerpał. Więc gada do kolegów pierdoły. A to fajna dupka idzie - se można pomarzyć. A to zbliża się impreza i flaszeczkę trza skołować. I wylewa takie myśli do kolegów, bo na głębsze i sił nie ma, i chętnych odbiorców brak. Kumple wiedzą, że tylko oni słyszą takie słowa i taki język z ust kolegi. My to chyba znamy go najlepiej! 
Mają rację? No raczej.
Wraca więc do domu, brat w pokoju czeka i zapytuje z uprzejmości "Łazap Bru?!". To i też chłopiec z bratem się w rozmowę wdają i brat słyszy, jak ten mówi, kilka słów o swoim dniu. Bez emocji tym razem, bo wszystkie już poszły na jogging w celu oddalenia się jak najszybciej od kanara, który spytał o bilet zanim zamknęły się drzwi. I brat wie, że bez emocji człowiek jest całkiem sobą, więc ma otwarte okno na poznanie brata gdy tak segadają. A i zna go tylko 9 miesięcy mniej niż mama. Ergo to brat wie wszystko o bracie.
No chyba.
Ale pójdzie taki chłopak do dziewczyny swojej, którą kocha swą szczenięcą miłością i uczucie to zawładnia nim wprowadzając go w stan tęczowej słodyczy. I otwierają się wtedy furtki, których istnienia nawet się nie domyślał. A dziewczyna wie, że w towarzystwie chłopak może być i dupkiem, a w łóżku egocentrykiem, ale dla niej czasem otwiera swoje prawdziwe wnętrze. 
I ma racje!
Wymięty już chłopak leży i myśli zanim zaśnie, iloma ludźmi dzisiaj był. A liczba ta przeraża go. Przecież nie może być wszystkimi tymi ludźmi! Toż za chudy jest, żeby ich tam w środku wszystkich pomieścić, z ich różnorodną mową, manierami, marzeniami, pomysłami i innym dobytkiem.
A i nie może być tak, żeby jego zachowania zależały od tego, kto patrzy. Przecież przez cały czas czuł się sobą.
Jak to jest. Kto zna chłopca? Kto ma rację?!
Jedyne co mi przychodzi do głowy, to parafraza pewnego ukraińskiego żydowskiego mleczarza, który racji mieć nie może:
"Oni wszyscy mają rację!".
Mądrość umiera po zastanowieniu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz