piątek, 28 września 2012

Do Pana Andrzeja Koraszewskiego



http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,8376/q,Skad.sie.wzielo.dobro.i.zlo.i.inne.glupie.pytania.Czesc.VI

nie zmieściłem w komentarzach

Pozwolę sobie na dłuższą polemikę panie Andrzeju. Na temat całej serii. Wiem, że jest Pan zajętym człowiekiem, ale mam nadzieje, że Pan czyta komentarze i że w jakiś sposób Pan odpowie (na przykład w części VII).


Moim zdaniem zbyt strywializował Pan pojęcie dobra i zła. Czy pomoc swojemu potomstwu, albo komuś ze swojego stada, albo jeszcze komuś od kogo będziemy oczekiwali wdzięczności to dobro? Bardziej chyba instynkt lub spekulacja. Być może nas rozczula, ale jednak rozgraniczyłbym to ostrzej od altruizmu dla stworzenia zupełnie obcego. Właściwie słowa dobro i zło wydają mi się wymuszone, wyidealizowane. Co na przykład z krzywdzeniem istoty kiedy mamy na celu jego dobro. Zastrzyk, operacje chirurgiczne itp.


O świadomym krzywdzeniu lub działaniu na korzyść innych (tak bym ujął "dobro i zło") możemy mówić jeżeli przyznamy istocie możliwość odczuwania uczuć. Jeśli stwierdzimy, że ta istota czuje. Nie jest rzeczą (subiektywnie), wtedy możemy świadomie wyrządzać "zło" (działać na niekorzyść), lub "dobro" (działać na korzyść). Znów subiektywną, bo nasza pomoc, może być odebrana jako atak albo wkraczanie na nie swoje terytorium.

Stąd myślę mamy większą skłonność do współczucia i chęci poświęcenia w stosunku do kotów czy psów, które potrafią okazywać emocje, a mniejszą do współczucia dziobatej kurze czy chitynowej stonce.


Jestem jeszcze młody, a dość wcześnie zacząłem zastanawiać się nad moralnością. Pamiętam swoje przemyślenia z podstawówki. Kiedy robiłem coś "złego" (zabronionego przez dorosłego) odczuwałem karcenie (chyba jest takie uczucie, taki dyskomfort dezaprobaty otoczenia i w drugiej kolejności obawa przed karą). Chyba każde dziecko chce, żeby jego rodzice/opiekunowie byli z niego dumni. Potem to jakoś zatraciłem, podczas "okresu buntu". Nadal jednak odczuwam coś takiego łamiąc prawo. Rożni się to jednak od mojego różnicowania "dobra i zła".


"Są więc niemoralne normy moralne, a co więcej, te niemoralne normy moralne mogą się czasem odwoływać do religii i możemy być przekonywani, że to sam Bóg nakazywał krzywdzenie innych."

Nie rozumiem jakim prawem decyduje Pan o amoralności norm moralnych. Kamienowanie, karcenie dzieci, zmywanie grzechu krwią jest działaniem dla dobra danego człowieka i danego społeczeństwa. Jest to ratowanie przed piekłem i uwalnianie społeczeństwa od złych wzorców, więc działanie na korzyść. Z drobną tylko dozą "zła" w postaci nie uszanowania wyboru drugiej osoby. Osobna sprawa, że Pan może nie podzielać opinii, że te działania pomagają danej osobie. Wtedy dla Pana to subiektywne "zło".


Nie mówię, że to o czym napisałem nie odnosi się również do innych zwierząt, ale pozostawię to naukowcom.


"Czy to znaczy, że z tą wolną wolą to przesada i że człowiek nie jest odpowiedzialny za swoje działania? Okazuje się, że to wszystko jest znacznie bardziej skomplikowane niż sądziliśmy."

Człowiek może decydować czy działa na korzyść czy nie korzyść innych. W innym wypadku należy go izolować.

Proszę nie rozumieć mnie źle, rozumiem że istnieją szare sytuacje, jak "ukradłem żeby nie umrzeć" albo "ukradłem dla dziecka", ale fundamenty trzeba jakieś mieć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz