Małe dzieci mają trudno. Wszystko z czym się stykają jest nowe. Muszą się uczyć. Próbować. Radzić sobie na każdym kroku z problemami, z którymi nigdy w swoim krótkim życiu się nie spotkały. Nie poświęcają cały swój czas na naukę. Nie mają w ogóle czasu.
Kiedy czasu jest zbyt wiele, sami szukamy sobie czym by tu sobie dupę pozawracać. Nie wiemy o tym. Marzymy o odpoczynku, ale pojawiają się w nas idee, które nie pojawiły by się tam, gdyby czasu na to nie było. Stąd te wszystkie akcje nie jem mięsa, pale ganje, jebe żydów, czytam biblię i gram w gre. Gdyby tak nie było, nie było by też demonstracji, organizacji i ruchów.
Łakniemy trudniejszego życia, walki na każdym kroku, pracy w pocie czoła, klęsk i zwycięstw. I rzeczywiście tego potrzebujemy. Ale kupić nie możemy.
Kiedy czasu jest zbyt dużo, kiedy niema bliskich celów i odnośników w zdarzeniach, którymi można by mierzyć czas, pojawia się nuda. Nuda prowadzi do bierności. A ta to depresji. Czasem więc trzeba pisać te cholerne, o dupę potłuc blog żeby wylać myśli, zająć głowę i mieć czym żyć. Albo czasem trzeba robić te wszystkie bezsensowne akcje o wielkich hasłach i małym przekazie. Bo nie samym makaronem człowiek żyje, ale wszystkim tym co mu dupę zawraca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz