Miał też w życiu dwóch podopiecznych, którzy jednocześnie byli mu kompanami. Większy z nich - Romuś, był upośledzonym na rozumie chłopcem o kędzierzaworudych włosach obciętych na łyso i skrywanych w czapce ze skóry bobra. Żyli sobie razem odkąd Romuś przyszedł, a że nie został wyproszony, to został. Drugim zaś kompanem był pies niezwykłej urody. Niezwykłej, bo prawie nie istniejącej. Przez przyjaciół nazywany był Maciuś, a przez resztę Wypierdalaj. Z żadnego z nich nie było większego pożytku, ale pocieszne były to istoty, więc pozostawały na utrzymaniu dobrodusznego Wacusia.
Jedna tylko niesprawiedliwość raziła w oczy. Bo Maciuś spał w budzie i jadł odpadki, a Romuś w domu i jadł jak Wacuś. Nie wiadomo dlaczego w ten sposób. Musiało to być podpatrzone u sąsiada, albo coś. Ja nie wiem.
Pewnego razu wybrało się trzech ich nad bagno łapać żaby za ogon. Pech chciał, że żaba upatrzona przez Wacusia umiała chodzić po bagnie, a on się tej sztuki jeszcze nie nauczył. Wynikło z tego tyle, że topił się z prędkością stałą. Natomiast Romuś i Maciuś patrzyli na to w spokoju.
Nie martw się jednak czytaczu, jak każda bajka, i ta skończyła się "hepiendem". Następnego dnia wszyscy żyli jak dotąd. Zmieniło się tylko to, że skończyła się ta tak rażąca w oczy niesprawiedliwość. Romuś i Maciuś spali teraz razem i jedli razem, bo warci byli tyle samo.
Morał z tego taki.
Co tu takie pustki, dawno nic nie było!
OdpowiedzUsuńza to sesja zdana i WarCraft3 cały i Diablo2 w połowie skończone ;D
OdpowiedzUsuńPograj lepiej w słowa, bo powyższe zaostrzyło mój apetyt. :)
OdpowiedzUsuń