Zaznaczyć muszę, że tu nie chodzi o gejów, bo to tylko taki tytuł, żeby przyciągnąć liczną i zróżnicowaną widownię ;).
A teraz dziadzia Ćwierć opowie wam coś o sobie (jakgdyby ktokolwiek chciał słuchać).
To było w czasach, kiedy chłopcy zaczynali interesować się dziewczynkami.
Z początku spotykanie się z dziewczynami wydawało się marzeniem. Bo żeby zebrać się wreszcie, podejść do koleżanki i przyznać się, że mi się podoba, chodź nie w prost, to i tak nigdy nie jest to proste zadanie. No ale, tak się robi, więc trzeba tak zrobić. I się robi. Dalej więc i trzeba się z nią spotkać. I spędzić czas. Dwoje młodych ludzi ogołoconych z resztek pewności siebie ma za zadanie zrobić coś, czego nigdy w życiu nie robili. Muszą spędzić czas we dwoje.
Zaprzęgają więc do tego wiedzę, jaką w ich długim życiu nabrali, skąd mogli. A skąd mogli? Z telewizji, opowieści, podpatrywania. Jakie źródła, taka wiedza. Porozmawiać każdy potrafi, ale jako, że wydaje się, że wszyscy tak robią, trzeba się pocałować w pewnym momencie... Tylko, w którym? I czemu trzeba?
Tak to wyglądało za mojej młodości. Pełne niepewności spotkania, z obcymi ludźmi, których tak na prawdę spotykać nie chciało się. Tylko, że tak trzeba. Bo inaczej będzie się marnować życie. Bo Carpe Diem. Bo życie krótkie. Ma być intensywne. Bo jutra może nie być, w wieku kilkunastu lat. Wiem to od koleżanki Kultury i kolegi Społeczeństwa. Tylko nie wyjaśniono mi dokładnie, że marnować życie, to robić coś, czego robić nie chce, dla celów, których nie chce osiągnąć.
To było w czasach, kiedy gdzieś jacyś chłopcy, zaczęli interesować się chłopcami.
W tamtych czasach okazało się, że spotkać się z dziewczyną można chcieć. Tak bardzo, że przestaje cię interesować wszystko inne, jak taką widzisz. A spotykając się z nią, wiesz, że jesteś we właściwym miejscu. Okazało się, że można pragnąć ją dotykać i że działa to w obie strony. Nagle nie ma w tym nic naciąganego, sztucznego i niezręcznego.
Czy Kultura i Społeczeństwo to dobrzy doradcy?
niedziela, 16 grudnia 2012
czwartek, 13 grudnia 2012
wtorek, 4 grudnia 2012
Najlepsze gdzie jestem!
Żyje w eRPeGu.
Od urodzenia stawiam sobie nowe cele. Bliższe, i takie, do których wykonania służą inne cele. Reszta graczy też mi je stawia. Czasem wykonujemy je wspólnie, czasem konkurujemy.
Uczę się. Zdobywam doświadczenie w życiu.
Lubię grać w życie, bo lubię eRPeGi. Bo mam świadomość, że coś zrobiłem.
Wszyscy coś lubimy. Każdy coś innego, ale wszyscy lubimy coś co lubimy, więc lubimy to samo. ;)
A co gdybym zmienił grę? Zmienił całkowicie zasady, świat i współgraczy? Po początkowym zakłopotaniu, a potem radości zmiany miejsca, wróciłbym do starej codzienności wykonywania czynności, które składają się na tzw. "życie codzienne".
Jeśli stan początkowy i końcowy się nie różnią, to nic nie zrobiłem.
Radość życia? Istnieje. Jest wtedy, kiedy będąc tu gdzie jestem, wiem, że właśnie tu według "Tylko Mojej Opinii" powinienem być. Takie chwile zmieniają autora odczuć.
A co jeśli ja, lub co gorsza ktoś, mógłby zmienić "Tylko Moją Opinię", bez mojej wiedzy? Traci to na wartości? Jeśli stwierdzę, że to gdzie jestem i co robie, według "Mojej Tylko Opinii", szczerej i nieprzymuszonej, jest najlepszym miejscem, chwilą i rzeczą, jaka mogła by mi się przytrafić?
Od urodzenia stawiam sobie nowe cele. Bliższe, i takie, do których wykonania służą inne cele. Reszta graczy też mi je stawia. Czasem wykonujemy je wspólnie, czasem konkurujemy.
Uczę się. Zdobywam doświadczenie w życiu.
Lubię grać w życie, bo lubię eRPeGi. Bo mam świadomość, że coś zrobiłem.
Wszyscy coś lubimy. Każdy coś innego, ale wszyscy lubimy coś co lubimy, więc lubimy to samo. ;)
A co gdybym zmienił grę? Zmienił całkowicie zasady, świat i współgraczy? Po początkowym zakłopotaniu, a potem radości zmiany miejsca, wróciłbym do starej codzienności wykonywania czynności, które składają się na tzw. "życie codzienne".
Jeśli stan początkowy i końcowy się nie różnią, to nic nie zrobiłem.
Radość życia? Istnieje. Jest wtedy, kiedy będąc tu gdzie jestem, wiem, że właśnie tu według "Tylko Mojej Opinii" powinienem być. Takie chwile zmieniają autora odczuć.
A co jeśli ja, lub co gorsza ktoś, mógłby zmienić "Tylko Moją Opinię", bez mojej wiedzy? Traci to na wartości? Jeśli stwierdzę, że to gdzie jestem i co robie, według "Mojej Tylko Opinii", szczerej i nieprzymuszonej, jest najlepszym miejscem, chwilą i rzeczą, jaka mogła by mi się przytrafić?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)