czwartek, 4 października 2012

Rwanie

"lasek" nie chwastów. Jakież to jest zabawne, jak się my ludzie łączymy w pary.
Musimy się obczaić, potem rozkminić jak zagadać. Od której strony podejść i o co zapytać najpierw. Może jak się ubrać, a jak zachować, żeby się spodobać. Gramy. Pierwsze spotkanie to taniec pawia. Wszystko tylko po to, żeby pokazać się z jak najlepszej strony. Żeby pokazać swoją wartość, zaimponować. Jakież to jest dziwne.
Ubieramy się, pindrzymy, żeby tylko pierwsze wrażenie było dobre.
Potem jakoś to będzie. Może się uda tylko do łóżka, żeby się odbył akt zabezpieczonej prokreacji. Potem nie ważne. Na zawody. Tracimy życie, żeby go nie stracić.
Przecież, chłodno zastanawiając się nad tym, mogło by to wyglądać tak:
-Cześć, jak masz na imię?
-Cześć, jestem Ewa, a ty?
-Jestem Adam. Jaki jest twój stosunek do szacunku życia? Uważasz za moralne zabijanie zwierząt w celu zjedzenia ich mięsa? Pytam ponieważ jest to dla mnie bardzo ważna kwestia i nie chciałbym spotykać się z kimś, kto ma zupełnie inne poglądy.
-Cieszę się że zadałeś takie pytanie. Zjadam zwierzęta z wielką ochotą, mając świadomość, że pozbawiam je tym życia, ponieważ bardzo lubię mięso.
-W takim razie nie jest możliwa nasza dalsza znajomość. Miło cię było poznać.
-Narka.
Po co się bawimy w te "co on myśli, że ja myślę" jak to ujął Pan Koraszewski. Po co ta gra, skoro w końcu szydło wyjdzie z worka. Koniec końców musimy być w miarę sobą. W towarzystwie gdzieś.
Czasem się czuję wśród was jak z innej planety, ciągle widząc siebie takiego samego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz